Doniu, Teksty piosenek

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Liber:

Wszystko kręci się jak pozytywka
W kółko, ta sama melodia

Tak to się kręci / pobudka marsz do robót
Akordy nadgodziny bez ZUS-u / bez wolnych sobót
Zamknięty obwód / w różnym wieku chłopów
Opór budowlanka / obóz Robo-copów.
Połowa bez rokowań / na dachach zabudowań
Chce coś zaplanować / chce coś wyprostować
Zobacz z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu
Bez sprytu / nie widać rent nie widać emerytur
Na tym rysunku / zero szacunku / zero ubezpieczeń
Wypłaty cięte jak skrecze / jak głowy ścięte mieczem
Anorektyczna kieszeń / stos wyrzeczeń
Bez urlopów i wycieczek.

(A ospali) Praca nie pozwala pospać
(Eliminowani) Los nierówno rozdał
Niektórzy nie są zdolni by wziąć duży rozmach
Niektórzy nie chcą wiedzieć
Zamiast leżeć stanąć można w pionie
A ci, co mają chęci ich szansa tonie
Stworzeni żeby żyć w ogonie
Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie
Popadając w agonie / pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie
Ale nie wszyscy / nie każdy tutaj wystygł
Chociaż gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty
Bywa chłodno zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność

Doniu/Liber:

(aaa) Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła,
(gdy przejdą fosę i dorwą się do bram)
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
(mamy swoje skarby) mamy coś, czego nie zabiorą nam

Liber:

Tniesz szmacianym autem polską szosę a w głowie bitwa
Rzeczywistość nie jest aksamitna jak gonitwa
żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
Potomkowie ludzi bez nazwiska
Bez pozycji skryci, gdy się nie ma czym poszczycić
Młody dostaje psychiczny wycisk
Od koleszków, którzy mają dzianych rodziców
Co się starają o to jak ich w mieście postrzegają
Za rasę wyższą / wywyższą przez dorobek
Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
świni przy korycie od niego nie odróżnię
I bywa różnie
Ale nie przesadź / w interesach
W roli prezesa nowobogackiego szefa,
Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach
Na głównym forum, gdy na mszy wymienia się sponsorów
I dobrodziei i złodziei, co od poniedziałku przeczą swej idei
(hey) robactwo robi na twej glebie
Znają ciebie ludzie tylko to łączy mnie i ciebie
Ale miej świadomość dla nich jesteś nikim
Sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
Weź od córki tę płytę posłuchaj tej muzyki
kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki
I wszystko wezmą my mamy coś, co zostanie na pewno
Skarby, których nie dosięgną
To są skarby, których nie dosięgną
Skarby, których nie dosięgną

x 2

(aaa) Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
(gdy przejdą fosę i dorwą się do bram)
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
(mamy swoje skarby) mamy coś, czego nie zabiorą nam

 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • eldka.opx.pl